Oto ja.
33-letnia singielka... (zawsze lepiej to brzmi niż stara panna), hmmm... prawie 34-letnia. Singielka, która marzy o tym, by przestać nią być. Singielka, która marzy o kochającym mężu, dzieciach... o rodzinie. O tym, by nie spędzać samotnych wieczorów przed telewizorem... ale w sumie... przecież ja praktycznie nie oglądam telewizji! :) A co najważniejsze - wcale nie czuję się samotna! Dzień mam wypełniony od rana do wieczora, w kalendarzu ciężko znaleźć wolny termin na jakieś spotkanie i nie jest mi z tym wcale źle!
Lubię, tę swoją wolność. To, że w sobotę wstaję z łóżka wtedy, kiedy chcę. Lubię moje czyste mieszkanie. Czyste i ciche. Lubię mój porządek i mój bałągan. MOJE zmienia wszystko, jak mówi pewna reklama i jest w tym sporo prawdy. Wracając do początku... Tak chcę, przestać być singielką, ale nie mam zamiaru skupiać się tylko na tym, czego nie ma w moim życiu, czego i kogo. CHCĘ bardzo, każdego dnia dostrzegać to, co mam. Widzieć szklankę do połowy pełną! Zaczynam, a może wcale nie zaczynam, tylko po prostu mam dość myślenia o sobie, myślenia o singlach z perspektywy nie-singli. A ona wiele zmienia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz